Sankcja Kredytu Darmowego – banki grają w szachy z Trybunałem! Jednak tej wojny wygrać nie mogą?
W tym artykule
- Sprawa, której nie będzie — i dlaczego to ma ogromne znaczenie
- Siedem pytań, które mogły zmienić oblicze SKD w Polsce
- Uznanie powództwa jako broń procesowa — eleganckie, choć niejednoznaczne
- Kwiecień 2026: Luksemburg nie zasypia
- SKD — problem, który nie zniknie sam z siebie
- Co z tego wynika dla konsumentów?
- Podsumowanie: remis, nie klęska — ale gra trwa
Bankowe szachy mają swoje reguły. Kiedy grozi ci mat, poświęcasz figurę. Kiedy sąd w Łodzi zagroził bankom przegraną na całym froncie sankcji kredytu darmowego, Santander Bank Polska wykonał klasyczny ruch obronny: poddał partię, zanim Trybunał zdążył ogłosić wyrok. I co ciekawe — zadziałało.
Sprawa, której nie będzie — i dlaczego to ma ogromne znaczenie
5 marca 2026 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał postanowienie o umorzeniu sprawy C-566/24. Brzmi technicznie. Konsekwencje są jednak zupełnie nie-techniczne: setki tysięcy kredytobiorców posiadających kredyty konsumenckie straci — przynajmniej na razie — szansę na jednoznaczną unijną wykładnię sankcji kredytu darmowego (SKD).
Sprawa zaczęła się od umowy kredytowej z 2021 roku i pozornie banalnego zarzutu: bank obliczył odsetki nie tylko od kwoty rzeczywiście wypłaconej konsumentowi, ale od całości podstawy — a więc również od prowizji, którą sam sobie doliczył do kapitału. To mechanizm dobrze znany prawnikom zajmującym się SKD. Kredytobiorca po dwóch latach powołał się na art. 45 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim i dokonał cesji roszczeń na rzecz firmy. Ta spółka pozwała Santander Bank Polska o około 11 tysięcy złotych.
Kwota nieduża. Ale łódzki sąd rejonowy dostrzegł w tej sprawie coś więcej niż zwykły spór o kilka tysięcy złotych — i zamiast po prostu orzec, postanowił zadać aż siedem pytań prejudycjalnych do Luksemburga. Na odpowiedzi czekał cały rynek finansowy.
Siedem pytań, które mogły zmienić oblicze SKD w Polsce
Znaczenie pytań prejudycjalnych z Łodzi dostrzegł między innymi Rzecznik Finansowy dr Michał Ziemiak, który w grudniu 2025 roku wydał specjalne oświadczenie ogólne w sprawach SKD. Dwie kwestie interesowały go szczególnie: naliczanie odsetek od prowizji oraz sposób liczenia rocznego terminu na skorzystanie z sankcji kredytu darmowego.
Rzecznik zajął stanowisko korzystne dla konsumentów: jego zdaniem roczny termin z art. 45 ust. 5 ustawy o kredycie konsumenckim zaczyna biec dopiero od momentu, gdy obie strony wykonają umowę — a więc najczęściej od dnia spłaty kredytu przez konsumenta, nie od daty wypłaty środków przez bank. To wykładnia mająca gigantyczne praktyczne znaczenie: otwiera furtkę do dochodzenia roszczeń przez kredytobiorców, którzy dotychczas obawiali się, że termin im już upłynął.
Gdyby TSUE potwierdził takie rozumienie przepisów — fala pozwów konsumenckich byłaby nieuchronna. I właśnie dlatego banki nie mogły pozwolić sobie na wyrok w tej sprawie.
Uznanie powództwa jako broń procesowa — eleganckie, choć niejednoznaczne
W styczniu 2025 roku prawnicy Santander Bank Polska uznali łódzkie powództwo w całości. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak kapitulacja. W rzeczywistości był to ruch wykalkulowany co do milimetra: uznanie powództwa automatycznie kończy spór między stronami, a co za tym idzie — powinno uczynić pytania prejudycjalne bezprzedmiotowymi i zmusić Trybunał do umorzenia postępowania.
Sąd rejonowy w Łodzi nie dał się jednak tak łatwo rozegrać. Powołał się na art. 213 § 2 k.p.c., który pozwala sądowi nie uwzględnić uznania powództwa, jeśli jest ono sprzeczne z prawem lub zasadami współżycia społecznego albo zmierza do obejścia prawa. Sąd wprost poinformował TSUE, że uznanie przez bank powództwa może być próbą uniemożliwienia Trybunałowi zajęcia stanowiska — a to należałoby ocenić jako działanie sprzeczne z fundamentami systemu prawa unijnego i krajowego.
TSUE jednak podszedł do sprawy ściśle proceduralnie. W uzasadnieniu postanowienia wskazał, że odesłanie prejudycjalne nie służy wydawaniu opinii doradczych w hipotetycznych sprawach, lecz ma za zadanie skuteczne rozstrzygnięcie konkretnego sporu. Skoro bank uznał powództwo, a sąd odsyłający nie wyjaśnił precyzyjnie, w jaki sposób odpowiedź na pytania miałaby wpłynąć na ocenę tej konkretnej sytuacji — Trybunał umorzył postępowanie.
Z perspektywy banków to strategia godna najlepszych graczy: ponosisz koszt jednego przegranego procesu (w tym przypadku 11 tysięcy złotych), ale unikasz precedensu, który mógłby kosztować sektor finansowy miliardy. Paradoks tej taktyki jest jednak uderzający: te same banki publicznie przekonują, że umowy konsumenckie są perfekcyjnie skonstruowane i zgodne z prawem. Gdyby naprawdę tak uważały — nie miałyby powodów do ucieczki przed trybunalską wykładnią.
Kwiecień 2026: Luksemburg nie zasypia
Umorzenie C-566/24 nie oznacza hibernacji SKD na unijnej wokandzie. Wręcz przeciwnie — kwiecień 2026 zapowiada się jako gorący miesiąc dla całego środowiska prawnego zajmującego się sporami konsumentów z bankami.
23 kwietnia 2026 r. — wyrok TSUE w sprawie C-744/24
Sąd Rejonowy we Włodawie zadał Trybunałowi pytanie, które w istocie pokrywa się z problemem łódzkiego procesu: czy prawidłowe jest naliczanie odsetek od kwot, które nie zostały faktycznie wypłacone konsumentowi, lecz stanowią pozaodsetkowe koszty kredytu — takie jak prowizja czy inne opłaty. Innymi słowy: czy bank może pobierać oprocentowanie od pieniędzy, których konsument nigdy nie otrzymał do dyspozycji?
Jeśli TSUE uzna taką praktykę za niedopuszczalną, konsekwencje dla sektora finansowego mogą być bardzo daleko idące: zdecydowana większość polskich umów kredytowych zawiera kredytowane koszty prowizji. Z dnia na dzień jeden zarzut formalny stałby się podstawą roszczeń dziesiątek tysięcy kredytobiorców. To właśnie dlatego mec. Bochenek z kancelarii Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy nazywa C-744/24 kwestią, od której zależy los głównego zarzutu stawianego bankom w sporach o SKD.
16 kwietnia 2026 r. — wyrok TSUE w sprawie C-753/24 (frankowicze)
To sprawa o innym charakterze, ale równie ważna systemowo. Trybunał odpowie na pytanie, czy dyrektywa 93/13/EWG pozwala sądom krajowym uwzględniać przedawnione roszczenia banku przeciwko konsumentowi ze względu na słuszność lub zasady współżycia społecznego. Dla kredytobiorców frankowych, którzy w ramach obrony podnoszą zarzut przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału, może być to rozstrzygnięcie o kluczowym znaczeniu.
SKD — problem, który nie zniknie sam z siebie
Sankcja kredytu darmowego to mechanizm przewidziany w art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, który pozwala konsumentowi — gdy bank naruszy obowiązki informacyjne lub formalne — spłacać zobowiązanie bez odsetek i bez prowizji. Wielu krytyków traktowało ten instrument jako furtkę dla podmiotów skupujących roszczenia. Jednak w praktyce orzeczniczej coraz wyraźniej widać, że wiele polskich banków rzeczywiście popełniało powtarzalne i uchwytne błędy formalne: od nieprawidłowego RRSO i błędnie wyliczonej całkowitej kwoty kredytu, aż po właśnie omawiane odsetki pobierane od prowizji.
Sąd Najwyższy zawiesił postępowanie III CZP 15/25, czekając na stanowisko Luksemburga. I wygląda na to, że poczeka nieco dłużej.
Bankowa taktyka umarzania spraw przez uznawanie powództw ma jednak jedną zasadniczą słabość: jest możliwa tylko tam, gdzie chodzi o konkretne roszczenie pieniężne między dwiema stronami. Pytania prejudycjalne trafiają do TSUE z wielu różnych sądów, o różnych stanach faktycznych. Sprawa C-744/24 ze Włodawy jest tego dowodem: te same problemy wróciły inną drogą, przez inne drzwi.
Co z tego wynika dla konsumentów?
Jeśli posiadasz kredyt konsumencki — gotówkowy, ratalny, pożyczkę lub kartę kredytową z prowizją — warto przyjrzeć się swojej umowie pod kątem kilku kluczowych kwestii:
- Czy odsetki były naliczane od całkowitej kwoty wraz z prowizją, a nie tylko od kwoty rzeczywiście wypłaconej?
- Czy w umowie prawidłowo podano RRSO i całkowitą kwotę do zapłaty?
- Czy roczny termin na skorzystanie z SKD jeszcze nie upłynął — licząc go od daty spłaty kredytu, zgodnie z wykładnią Rzecznika Finansowego?
Wyrok TSUE w sprawie C-744/24, spodziewany 23 kwietnia 2026 roku, może fundamentalnie zmienić układ sił. Jeśli Trybunał wyraźnie zakwestionuje praktykę odsetkowania prowizji — skutki finansowe dla banków będą trudne do przecenienia. Dla konsumentów oznaczałoby to bardzo konkretne pieniądze do odzyskania.
Podsumowanie: remis, nie klęska — ale gra trwa
Umorzenie sprawy C-566/24 to taktyczny sukces sektora bankowego. Nie pierwszy i nie ostatni. Banki nauczyły się od spraw frankowych jednej ważnej lekcji: w sporach systemowych liczy się nie tylko wygrywanie konkretnych procesów, ale przede wszystkim kontrolowanie tempa i kierunku orzecznictwa.
Problem polega na tym, że pytań prejudycjalnych o SKD jest w TSUE kilkanaście — z różnych sądów, o różnych stanach faktycznych i różnych stronach procesowych. Strategia gaszenia pożarów przez poświęcanie kolejnych spraw ma swoje granice budżetowe i wizerunkowe. A wyrok z Włodawy zaplanowany na 23 kwietnia może okazać się tym momentem, kiedy banki dowiedzą się, że nie wystarczy poświęcić jednej figury, by ocalić grę.
Publikacja opisuje konkretną sprawę lub zagadnienie. Wynik postępowania zależy od umowy, dowodów i okoliczności sprawy. Data publikacji widoczna jest nad artykułem; materiał historyczny może wymagać sprawdzenia aktualnego stanu prawnego.
Od lektury do oceny Twojej umowy
Masz podobną sprawę z bankiem?
Prześlij umowę kredytu i aneksy. Omówimy możliwe rozwiązania, koszty oraz ryzyka, zanim zdecydujesz o dalszym działaniu.
- Prześlij dokumenty przez formularz.
- Omów z nami swoją sytuację.
- Zdecyduj, czy chcesz rozpocząć współpracę.
Wstępna analiza umowy jest bezpłatna i niezobowiązująca. Decyzję o dalszym działaniu podejmujesz po omówieniu swojej sprawy.



