Spłacone kredyty we frankach w mBanku — co dalej w 2026?

mBank 30 kwietnia 2026 r. opublikował wyniki za I kwartał, w których padło zdanie warte zapamiętania: rezerwy prawne na kredyty walutowe spadły o 89 procent rok do roku. To nie jest komunikat dla księgowych. To jest komunikat dla każdego frankowicza, który spłacił już swój kredyt w mBanku — i wciąż nie zrobił z tym nic. Bo właśnie w tych liczbach zapisana jest cała strategia banku wobec spłaconych umów.

Czterdzieści sześć stron prezentacji inwestorskiej mBanku za I kw. 2026 r. mówi w gruncie rzeczy o jednym — bank skutecznie wychodzi z problemu frankowego. Aktywny portfel hipotek CHF stopniał z 19,2 mld zł w 2015 r. do 1,3 mld zł w marcu 2026 r. Udział tych kredytów w portfelu ogółem to dziś 0,04 proc. Z 85 520 kredytów frankowych udzielonych przez historię banku, dzisiaj wciąż „żyje” już tylko 4 922 — czyli niespełna 6 procent.

Ale to nie znaczy, że problem się skończył. On tylko zmienił front. I właśnie teraz toczy się on głównie wokół kredytów spłaconych.

Liczby, które warto zobaczyć w jednym miejscu

Zanim przejdziemy do wniosków praktycznych — popatrzmy na to, co bank sam ujawnia inwestorom. W jednym kwartale skala zmian jest naprawdę imponująca.

 mBank i frankowicze — najważniejsze dane I kw. 2026 r.
Wskaźnik I kw. 2025 I kw. 2026 Zmiana r/r
Rezerwy prawne na CHF (kwartalnie) 662 mln zł 73 mln zł −89,0%
Liczba ugód zawartych narastająco 26 079 33 440 +7 361
Nowe pozwy frankowe (kwartał) 778 549 −29%
…w tym umowy spłacone 501 (64%) 457 (83%) +19 p.p.
Łącznie spraw frankowych w sądzie 12 791 4 989 −61%
Wskaźnik pokrycia rezerwami portfela CHF 194% na 31.03.2026
Źródło: Prezentacja dla inwestorów Grupy mBanku, „Wyniki I kw. 2026″, 30 kwietnia 2026 r., slajdy 7, 19, 33–34.

Wiersz, na którym warto się zatrzymać, to czwarty od góry. 83 procent nowych pozwów frankowych przeciw mBankowi w I kw. 2026 r. dotyczy umów już spłaconych. Rok wcześniej proporcja wynosiła 64 procent. To gigantyczna zmiana w strukturze konfliktu — i mówi ona dokładnie tyle, ile powinniśmy odczytać: aktywne kredyty w CHF są już w mBanku „rozliczone” niemal w całości (przeważnie przez ugody), a teraz przychodzi czas na spłacone.

Cytat, który wszystko tłumaczy

Sam mBank w swojej prezentacji opisuje to bardzo jednoznacznie. W wykresie pokazującym składowe wzrostu zysku netto między I kw. 2025 r. a I kw. 2026 r. (strona 19) bank umieścił komentarz:

„Spadek rezerw prawnych dzięki rosnącej liczbie ugód i zamkniętych spraw sądowych.”
— Prezentacja wyników Grupy mBanku, I kw. 2026 r., s. 19

To jedno zdanie zawiera całą strategię. Bank wprost mówi inwestorom, że największy skok zysku wynika z faktu, że aktywnie zamyka sprawy frankowe — nie wygrywając ich, lecz kończąc je ugodami albo zaprzestając obrony. Z punktu widzenia akcjonariusza to znakomita wiadomość: 1 528 mln zł zysku brutto kwartalnie, najwyższy wynik w historii banku. Z punktu widzenia frankowicza — to potwierdzenie, że pozycja negocjacyjna kredytobiorcy w 2026 r. jest mocniejsza niż kiedykolwiek.

Dlaczego spłaconych frankowiczów bank po prostu „przeczeka”

I tutaj zaczyna się historia, która nie pojawia się w żadnej prezentacji inwestorskiej. Mechanika postępowania mBanku wobec klientów ze spłaconym kredytem CHF jest prosta i konsekwentna: bank nie inicjuje rozmów. Ani telefonem, ani listem, ani propozycją ugodową.

Z punktu widzenia banku to ma sens ekonomiczny. Aktywny kredyt frankowy to dla mBanku ryzyko bilansowe — sprawa, która „siedzi” w księgach i naliczają się rezerwy. Kredyt spłacony to z księgowej perspektywy sprawa zamknięta. Owszem, klient ma prawo dochodzić zwrotu wpłaconych rat, ale bank dopóki nie dostanie wezwania do zapłaty, nie nalicza za nią rezerw. I co najważniejsze — nie wpada na pomysł, by samemu zaproponować rozliczenie.

To zachowanie ma jeszcze jedno wytłumaczenie. mBank ujawnia w prezentacji za I kw. 2026 r. (strona 33), że z 32 541 spłaconych frankowych umów aż 96 procent nie znalazło się w sądzie. To są dziesiątki tysięcy klientów, którzy zwyczajnie żyją dalej z przekonaniem, że ich „sprawa frankowa” zakończyła się w dniu spłaty ostatniej raty.

Najważniejsza zasada dla spłaconego kredytu

Spłacony kredyt frankowy w mBanku nie przedawni się  z dnia na dzień, ale też nigdy nie odezwie się sam do Ciebie. Pierwszy ruch musi należeć do byłego kredytobiorcy. Bez tego ruchu sprawa pozostaje zamknięta dla banku — i dla Ciebie również, łącznie z całą nadpłatą, która może wynosić nawet kilkaset tysięcy złotych. Zleć analizę spłaconej umowy CHF →

Wniosek o zaświadczenie — pierwszy moment, w którym mBank coś zaproponuje

Sytuacja zmienia się dopiero w momencie, gdy spłacony kredytobiorca występuje do mBanku z wnioskiem o wydanie zaświadczenia o historii spłat lub o całkowitym wykonaniu umowy. Dla banku to sygnał ostrzegawczy — bardzo wyraźny.

Z analitycznego punktu widzenia mBank natychmiast klasyfikuje takiego klienta jako „potencjalnego powoda”, co uruchamia procedurę kontaktu. I tutaj — niekiedy, choć nie zawsze — może pojawić się pierwsza propozycja. Najczęściej jest to propozycja symboliczna: kilka, czasem kilkanaście tysięcy złotych za zrzeczenie się wszelkich roszczeń wobec banku.

Brzmi to absurdalnie przy potencjalnym roszczeniu rzędu 200–500 tys. zł nadpłaty, ale to dokładnie tak działa. Bank wie, że spłacony klient zazwyczaj nie zna pełnej skali swojego roszczenia. Wie też, że duża część tych klientów zgodzi się na drobną rekompensatę — bo psychologicznie łatwiej jest „odebrać coś za nic” niż wchodzić w proces sądowy.

To są najgorsze propozycje, jakie spłacony frankowicz może otrzymać od mBanku. Nie dlatego, że są nieuczciwe formalnie — bank ma prawo proponować dowolne kwoty. Dlatego, że są wielokrotnie niższe niż realne roszczenie, które wynika z nieważności umowy CHF.

Co dzieje się po wniesieniu pozwu — tu zaczyna się prawdziwa rozmowa

Dopiero złożenie pozwu zmienia kalkulację banku. Sprawa przestaje być zamknięta — staje się aktywnym kosztem. mBank zaczyna naliczać rezerwy, ponosi koszty zastępstwa procesowego, a przede wszystkim wystawia się na ryzyko odsetek ustawowych za opóźnienie liczonych od dnia wezwania do zapłaty.

W przypadku spłaconego kredytu, gdzie wartość przedmiotu sporu sięga często 200–400 tys. zł, sam zegar odsetkowy potrafi po kilkunastu miesiącach procesu dodać do roszczenia 30–60 tys. zł. Dla banku to wymierna, kalkulowalna strata — i właśnie dlatego dopiero po doręczeniu pozwu pojawiają się realne propozycje ugodowe.

Te propozycje są zazwyczaj kilkukrotnie wyższe niż wcześniejsze „ugody prewencyjne” wysyłane po wniosku o zaświadczenie. Mogą zawierać częściowe umorzenie roszczeń banku z tytułu kapitału, zwrot części wpłaconych rat, a niekiedy nawet uznanie nadpłaty w pełnej wysokości — co praktycznie odpowiada temu, co frankowicz uzyskałby po wyroku.

 Jak ewoluuje propozycja ugodowa mBanku — spłacony kredyt
Moment w sprawie Reakcja mBanku Wartość propozycji
Brak działań klienta Brak jakiegokolwiek kontaktu 0 zł
Wniosek o zaświadczenie Czasem propozycja symboliczna („ugoda prewencyjna”) 5–15% realnego roszczenia
Wezwanie do zapłaty Standardowa, zazwyczaj odmowna odpowiedź Zwykle bez propozycji
Po doręczeniu pozwu Pierwsza realna propozycja 40–70% realnego roszczenia
W toku procesu Stopniowe podnoszenie propozycji 60–85% realnego roszczenia
Po wyroku I instancji Porozumienie kompensacyjne zamiast apelacji 85–100% + odsetki
Podział oparty na praktyce rynkowej w sprawach prowadzonych przez Kancelarię Sosnowski. Konkretne wartości zależą od treści umowy i etapu sprawy.

mBank w sądzie w 2026 r. — bank, który coraz częściej rezygnuje z apelacji

Najciekawsza zmiana w zachowaniu mBanku dotyczy jednak tego, co dzieje się po wyroku sądu I instancji. Patrząc na statystyki banku — sprawy w sądzie spadły z 12 791 w marcu 2025 r. do 4 989 w marcu 2026 r., czyli o 61 procent w skali roku — widać wyraźnie, że bank aktywnie zamyka postępowania, zamiast je przeciągać.

To rezultat polityki, która stała się w 2026 r. standardem w mBanku: bank coraz częściej akceptuje wyrok sądu I instancji, jeśli ten unieważnia umowę. Zamiast składać apelację (która oznaczałaby kolejne miesiące rosnących odsetek ustawowych za opóźnienie), bank proponuje porozumienie kompensacyjne — wzajemne rozliczenie w ramach tego samego procesu.

Z punktu widzenia banku kalkulacja jest prosta. Każdy miesiąc apelacji to ok. 11,5 proc. odsetek ustawowych w skali roku liczonych od pełnej wartości roszczenia kredytobiorcy. Przy roszczeniu 350 tys. zł to ok. 3 350 zł odsetek miesięcznie, czyli ok. 40 tys. zł rocznie. Dla banku to czysta strata bilansowa, bez szansy odzyskania jej w II instancji, której wyrok i tak jest dziś niemal przesądzony.

„Wraz z 73 mln zł zaksięgowanymi w I kw./26 (spadek o 89% r/r), skumulowana wartość rezerw na ryzyko prawne kredytów walutowych utworzonych przez mBank od I kw./18 wyniosła 18,6 mld zł.”
— Prezentacja wyników Grupy mBanku, I kw. 2026 r., s. 34

18,6 mld zł. Tyle pieniędzy bank przygotował przez ostatnich osiem lat na pokrycie ryzyka prawnego frankowiczów. Wskaźnik pokrycia aktywnego portfela CHF wynosi 194 proc. — to znaczy, że na każdą złotówkę pozostałego, niewspłaconego kredytu frankowego mBank ma już zabezpieczone dwa razy tyle pieniędzy.

Tłumaczenie z banku na ludzkie: bank ma pełną świadomość, że przegra większość pozostałych spraw, ma na to przygotowane pieniądze, i każdy kolejny miesiąc procesowania się jest dla niego po prostu droższy niż szybkie zamknięcie sprawy.

Co to oznacza dla spłaconego frankowicza w 2026 r.

Pierwszy wniosek jest najprostszy: okoliczności są wyjątkowo sprzyjające. Bank ma utworzone rezerwy, kalkuluje przegrane jako pewne, akceptuje wyroki I instancji, oferuje sensowne ugody. Ale — i to jest kluczowe — robi to dopiero wtedy, gdy klient pokaże, że nie odpuści.

Drugi wniosek: dla spłaconych kredytów nie ma alternatywy dla aktywnego działania. mBank nie zadzwoni i nie wyśle propozycji „za darmo”. W przypadku 32 541 spłaconych kredytów CHF w portfelu banku — 31 191 nie weszło nigdy do sądu i bank nie ma żadnego powodu, by to zmienić.

Trzeci wniosek dotyczy strategii. Wystąpienie o zaświadczenie i czekanie na propozycję banku jest najgorszą strategią z możliwych. Bo jeśli propozycja w ogóle przyjdzie, będzie symboliczna. A czas, który frankowicz przeznaczył na czekanie, mógłby spożytkować na uzyskanie kilkukrotnie korzystniejszej ugody — albo po prostu wyroku — w postępowaniu sądowym.

Czwarty i najbardziej praktyczny: każdą propozycję, którą mBank przedstawi — czy to po wniosku o zaświadczenie, czy w toku postępowania — należy bezwzględnie przeliczyć samodzielnie. Bez tej kalkulacji frankowicz nie ma pojęcia, czy oferowane np. 80 tys. zł to świetna oferta (gdy roszczenie wynosi 95 tys. zł), czy żart (gdy roszczenie wynosi 320 tys. zł). Zleć analizę umowy i propozycji ugodowej →

Czy ten mechanizm dotyczy każdego spłaconego frankowicza mBanku?

Praktycznie tak, choć z indywidualnymi wyjątkami. Bank traktuje pod kątem ryzyka wszystkie umowy frankowe — zarówno indeksowane (najczęstsze w mBanku, szczególnie tzw. „starego portfela” z lat 2002–2010), jak i denominowane — według tej samej logiki rezerwowej.

Czas spłaty kredytu również nie jest barierą. Klienci, którzy spłacili kredyt CHF w 2020 r., 2018 r., a nawet wcześniej, mogą wciąż dochodzić swoich roszczeń. Kluczowy jest moment, od którego liczy się termin przedawnienia — orzecznictwo TSUE i SN przyjmuje, że biegnie on dopiero od chwili, w której konsument świadomie dowiedział się o wadliwości umowy. W praktyce dla zdecydowanej większości spłaconych umów CHF roszczenia są wciąż żywe.

Czego jednak nie da się odzyskać po samej analizie banku, bez działania prawnego — to odsetek ustawowych za opóźnienie. A to one w wielu sprawach stanowią dziś najistotniejszy składnik kwoty do odzyskania. Te odsetki zaczynają biec dopiero od wezwania banku do zapłaty albo od daty pozwu — co oznacza, że każdy miesiąc zwłoki to bezpowrotnie utracone pieniądze.

Spłaciłeś kredyt CHF w mBanku?
Sprawdź, ile bank jest Ci winien

W 2026 r. okoliczności są dla spłaconych frankowiczów najkorzystniejsze w historii — bank  akceptuje wyroki, oferuje sensowne ugody. Ale tylko tym, którzy pierwsi zrobili krok. Analiza umowy w naszej kancelarii to wyliczenie realnego roszczenia (kapitał, nadpłata, odsetki) oraz ocena strategii — pozew, wezwanie, negocjacja propozycji bankowej.

ZLEĆ ANALIZĘ UMOWY mBANK CHF →

Dane finansowe i statystyki przytoczone w artykule pochodzą z oficjalnej prezentacji „Wyniki Grupy mBanku I kw. 2026″, opublikowanej 30 kwietnia 2026 r. dla rynku kapitałowego. Wszystkie cytaty pochodzą bezpośrednio z dokumentu.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *