Spłacone kredyty we frankach w PKO BP 2026 — ugody i porozumienia z Frankowiczami

PKO Bank Polski poinformował 13 maja 2026 r., że w I kwartale br. zawiązał kolejne 388 mln zł rezerw na ryzyko prawne kredytów hipotecznych w walutach obcych. Wartość rezerw narastająco od 2019 r. sięgnęła 24 mld zł. Dla każdego frankowicza, który wciąż ma aktywną umowę CHF lub spłacił ją w przeszłości, znacznie ciekawsze od samej kwoty jest pytanie: co te liczby mówią o tym, na jakich warunkach bank dziś rozmawia z różnymi grupami klientów.

Sam Zarząd PKO Banku Polskiego S.A. w raporcie bieżącym wskazał, że wzrost kosztów ryzyka prawnego w I kwartale 2026 r. wynika „przede wszystkim z aktualizacji parametrów modelu oceny ryzyka prawnego oraz aktualizacji szacowanych odsetek ustawowych związanych z obecną linią orzeczniczą w sprawach spornych z klientami”. W praktyce oznacza to, że bank koryguje rezerwy w górę o kwotę odsetek ustawowych za opóźnienie, jakie sądy zasądzają na korzyść kredytobiorców — odsetki, których wcześniej w modelu nie uwzględniał w pełnej wysokości.

Najważniejsze liczby z prezentacji PKO BP za I kw. 2026 r.

Wskaźnik Wartość
Rezerwy na ryzyko prawne CHF/EUR — I kw. 2026 r. 388 mln zł
Łączne rezerwy od 2019 r. 24,0 mld zł
Łączna liczba umów kredytowych CHF (od początku) 178,2 tys.
Umowy CHF spłacone w całości 69,3 tys.
Zawarte ugody 63,5 tys.
Prawomocne wyroki sądowe 18,0 tys.
Sprawy w toku — umowy aktywne 13,2 tys.
Sprawy w toku — umowy spłacone 5,3 tys.
Pokrycie rezerwami portfela hipotek walutowych 181%

Źródło: „Wyniki Finansowe 1 kwartał 2026 r.” — prezentacja inwestorska PKO Banku Polskiego, Warszawa, 14.05.2026 r., strony 24 i 25.

„90% umów aktywnych objętych ugodą, wyrokiem lub w trakcie procesowania” — jak to czytać

To jedno z mocniejszych zdań z prezentacji PKO BP. Z perspektywy banku jest to deklaracja sukcesu zarządczego: portfel CHF się domyka, oszacowany wpływ ryzyka spadł z 6,7 mld zł rok temu do 4,4 mld zł na koniec marca 2026 r., a pokrycie rezerwami sięga już 181% — to dziś najwyższy poziom wśród czterech największych „frankowych” banków w Polsce, przed dotychczasowym liderem (Bank 1 z poziomem ok. 137% na koniec 2024 r.).

„90% objętych” to jednak nie to samo, co „90% klientów dostało dobre warunki”. W tej liczbie mieszczą się trzy bardzo różne scenariusze — ugoda zawarta na różnych etapach, wyrok sądowy, oraz sprawa w toku — i każdy z nich wiąże się z inną kwotą realnie odzyskaną przez kredytobiorcę.

Trzy etapy — trzy poziomy oferty banku

Każdy, kto miał kontakt z PKO BP w sprawie kredytu we frankach w ostatnich kwartałach, prawdopodobnie obserwował ten sam schemat. Można go nazwać systemem graduacji ofert: im wyższe ryzyko procesowe po stronie banku, tym wyższą propozycję bank wchodzi z na stół. To nie jest specyfika PKO BP — analogiczny mechanizm widać też w mBanku, Pekao, Millennium czy Santanderze.

Etap 1 — sam wniosek o zaświadczenie

Klient zwraca się do banku z prośbą o zaświadczenie o spłatach, harmonogram historyczny albo o dokumenty potrzebne do analizy umowy. Bank wysyła to, co musi, ale z punktu widzenia ofert ugodowych — nie dzieje się nic. Maksymalnie pojawia się standardowa informacja o programie ugód PKO i zaproszenie do mediacji KNF. Oferta na tym etapie zwykle sprowadza się do przewalutowania kredytu na PLN po historycznym kursie z dnia uruchomienia, bez zwrotu nadpłaty.

Etap 2 — pozew złożony, doręczony bankowi

Tu zmienia się logika kalkulacji po stronie banku. Klient przestaje być „posiadaczem umowy”, a zaczyna być „sprawą z numerem sygnatury”. Pojawiają się propozycje uwzględniające element zwrotu nadpłaty — niższy niż to, co zasądzi sąd, ale już realny. Z danych PKO BP wynika, że w I kw. 2026 r. zawarto 2 137 ugód w sądach (po ponad 3 400 w IV kw. 2025 r.) — większość z nich powstaje właśnie na tym etapie, między pierwszą a drugą rozprawą.

Etap 3 — wyrok I instancji na korzyść kredytobiorcy

Tu pojawia się najlepsza dotychczas propozycja — z pełnym uznaniem nieważności i wynegocjowanym sposobem rozliczenia. PKO BP w 2025 i 2026 r. coraz częściej rezygnuje z apelacji w sprawach, w których linia orzecznicza jest jednoznaczna. Tylko że na tym etapie matematyczna sytuacja klienta wygląda inaczej niż na początku procesu — i to wymaga osobnej analizy.

Etap trzeci — kiedy ugoda przestaje się opłacać, a kiedy może wciąż mieć sens

Po wyroku I instancji oferta banku najczęściej zbliża się do tego, co już zasądził sąd. Ale dochodzi nowy element: odsetki ustawowe za opóźnienie, które naliczają się od daty wezwania banku do zapłaty (zwykle złożonego przed pozwem).

Aktualna stawka odsetek ustawowych za opóźnienie wynosi 9,25% w skali roku i wynika ze stopy referencyjnej NBP 3,75% + 5,5 p.p. Stopa NBP została obniżona w marcu 2026 r. o 25 punktów bazowych — co oznacza, że stawka odsetek ustawowych spadła z wcześniejszego poziomu 9,50%. Mimo obniżki to wciąż istotny element kalkulacji.

W praktyce: dla typowego roszczenia z kredytu CHF udzielonego w latach 2007–2008 i wartości nadpłaty 300 tys. zł, odsetki ustawowe za opóźnienie po dwóch latach procesu dorzucają około 55 tys. zł, po trzech latach — około 83 tys. zł. To jest dokładnie ta część roszczenia, której bank w ofercie ugodowej zwykle nie uwzględnia w pełnej wysokości albo proponuje jej okrojoną wersję.

Wniosek nie jest jednak jednoznaczny we wszystkich przypadkach. W sytuacjach, w których klientowi zależy na szybkim zamknięciu sprawy (np. ze względu na planowaną sprzedaż mieszkania, zmianę sytuacji życiowej, długi okres oczekiwania na uprawomocnienie po apelacji), ugoda po wyroku I instancji potrafi być nadal racjonalnym wyborem — nawet jeżeli matematycznie ustępuje pełnemu wyrokowi z odsetkami. Każdy przypadek wymaga indywidualnej kalkulacji: ile dokładnie kosztuje rezygnacja z odsetek, ile czasu zajmie egzekucja po II instancji, jakie są koszty procesu, czy bank zapowiedział apelację.

Spłacone kredyty CHF w PKO BP — 5,3 tys. spraw i pytanie o przedawnienie

Najciekawszy fragment statystyki PKO BP dotyczy kredytów spłaconych. Z 69,3 tys. umów CHF spłaconych w całości aż 5,3 tys. trafiło już do sądu jako sprawy sporne. To 7,6% — odsetek pozornie niski, ale wśród spłaconych frankowiczów to wciąż grupa, która rośnie z kwartału na kwartał.

Dla spłaconych kredytów kluczowe jest pytanie o przedawnienie. W aktualnej linii orzeczniczej (wyrok TSUE C-28/22 i C-140/22 z 14 grudnia 2023 r. oraz uchwała SN III CZP 25/22 z 25 kwietnia 2024 r.) bieg dziesięcioletniego terminu przedawnienia roszczeń konsumenta liczy się od momentu, w którym konsument dowiedział się (lub przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć) o wadliwości umowy — a nie od daty jej zawarcia ani od daty spłaty ostatniej raty.

To istotna informacja dla osób, które kredyt spłaciły 10, 12 czy 15 lat temu i obawiają się, że „jest już za późno”. W praktyce sądy w 2026 r. konsekwentnie odrzucają zarzuty przedawnienia podnoszone przez banki, jeżeli klient nie miał wcześniej obiektywnej możliwości uświadomienia sobie nieważności umowy.

Mechanizm ofertowy banku wobec spłaconych klientów wygląda jednak inaczej niż przy umowach aktywnych. Wniosek o zaświadczenie zwykle skutkuje wysłaniem dokumentów, ale bez sensownej oferty rozliczeniowej. Pojawia się ona dopiero, gdy bank zorientuje się, że klient już temat analizuje — i nawet wtedy bywa to propozycja symboliczna, daleka od wartości potencjalnego roszczenia z odsetkami.

Ryzyka procesu — czego nie należy pomijać w kalkulacji

Tekst nie miałby pełnego obrazu bez wskazania, czego klient zazwyczaj nie widzi w optymistycznych analizach. Sprawa frankowa to nie tylko potencjalny zysk z odsetek, ale również:

  • Czas trwania. Przeciętne postępowanie I instancji w 2026 r. trwa 10–24 miesięcy (w zależności od sądu). Po doliczeniu apelacji — łącznie 2 do 4 lat. Z danych PKO BP wynika jednak, że bank coraz rzadziej apeluje od przegranych spraw, co skraca ten okres.
  • Koszty wstępne. Opłata sądowa od pozwu konsumenckiego w sprawach frankowych jest ograniczona do 1 000 zł (art. 13 ust. 1a u.k.s.c.). Doliczyć trzeba honorarium kancelarii — najczęściej w modelu mieszanym (ryczałt + success fee).
  • Ryzyko przegranej. Statystycznie w 2026 r. ponad 97% spraw frankowych w sądach krajowych kończy się korzystnie dla kredytobiorców. To jednak nadal 3% ryzyko, którego nie da się całkowicie wyłączyć — szczególnie w nietypowych konstrukcjach umów (kredyty hipoteczne na cele inne niż konsumenckie, znacząco nadpłacone, z zaawansowanymi zabezpieczeniami).
  • Egzekucja wyroku. Po prawomocnym wyroku trzeba jeszcze wyegzekwować zasądzoną kwotę. W przypadku PKO BP, mBanku czy Pekao to formalność (banki płacą bez wszczynania egzekucji), ale w przypadku banków w gorszej kondycji (jak BPH SA) może być utrudnione.

Kredyty w euro — drugi front, który PKO BP też już rezerwuje

Warto zauważyć rzecz, której bank nie eksponuje w prezentacji, ale która wynika z noty pod wykresami: na 31 marca 2026 r. PKO BP posiadał rozpoznane w księgach rezerwy na ryzyko prawne kredytów hipotecznych w EUR w wysokości 1 538 mln zł, przy wartości brutto portfela kredytów hipotecznych w EUR wynoszącej zaledwie 1 214 mln zł.

Bank rezerwuje 127% wartości tego portfela. Czyta się to tak: PKO BP zakłada, że scenariusz kredytów w EUR pójdzie ścieżką analogiczną do CHF — masowe unieważnianie umów i konieczność zwrotu nadpłat. Dla eurowiczów to konkretny sygnał: bank, który w swoich modelach finansowych zakłada przegraną, nie jest bankiem, który będzie sam wychodzić z dobrymi ofertami, zanim klient zacznie działać.

mBank — ten sam system, bardziej zaawansowana faza

Żeby zobaczyć, że system PKO BP nie jest specyfiką tego banku, warto spojrzeć na mBank. Drugi największy „frankowy” gracz w Polsce w I kw. 2026 r. zawiązał rezerwy na kredyty walutowe o 89% niższe niż rok wcześniej, a aktywny portfel hipotek CHF zszedł z 19,2 mld zł w 2015 r. do około 1,3 mld zł w marcu 2026 r. — czyli udział w aktywach na poziomie 0,04%.

Logika kontaktów z klientem jest jednak identyczna. Klient, który nic nie robi — nic od banku nie dostaje. Klient, który prosi o zaświadczenie — dostaje dokumenty, czasem ogólną broszurę ugodową. Klient, który składa pozew — wchodzi w realne negocjacje. Klient, który wygrał I instancję — dostaje najlepszą wersję propozycji, ale wtedy odsetki ustawowe już skutecznie redukują sens tej propozycji (chyba że klientowi szczególnie zależy na szybkim domknięciu sprawy).

mBank coraz częściej rezygnuje z apelacji — w wielu sprawach wyroki uzyskują prawomocność już po I instancji. To samo widać u PKO BP — w I kw. 2026 r. liczba toczących się postępowań przeciwko bankowi spadła o 2 899 (najwięcej w historii w jednym kwartale).

W obu największych bankach „frankowych” w Polsce widać więc analogiczny mechanizm: oferta rośnie wraz z determinacją klienta, ale matematyka odsetkowa działa równolegle — i to ona w większości przypadków decyduje o tym, w którym momencie ugoda przestaje być najlepszym wyborem.

Trzy praktyczne wnioski

  1. Sam wniosek o zaświadczenie nie wystarczy do wywołania sensownej oferty. Bank w tym trybie wysyła dokumenty, ale nie przedstawia propozycji uwzględniających realną wartość roszczenia. Jeżeli klientowi zależy na ofercie rozliczeniowej, trzeba dotrzeć dalej.
  2. Pozew otwiera drzwi do realnych negocjacji. Większość ugód PKO BP w sądach zawieranych jest między pierwszą a drugą rozprawą — czyli w momencie, gdy bank widzi już ryzyko procesowe i potrafi je oszacować.
  3. Po wyroku I instancji ugoda wymaga indywidualnej kalkulacji. Bank dochodzi wtedy do najlepszej propozycji, ale po stronie klienta naliczone są już odsetki ustawowe za opóźnienie. W większości przypadków pełny wyrok daje więcej niż ugoda, ale są sytuacje (czas, sprzedaż nieruchomości, sytuacja życiowa), w których ugoda po wyroku może być nadal racjonalna.

System graduacji ofert PKO BP — tak jak i innych dużych banków „frankowych” — nie jest złośliwością wobec klientów. To racjonalna strategia minimalizacji kosztów, jaką stosuje każda duża instytucja finansowa w warunkach masowego sporu prawnego. Mechanizm jest skuteczny głównie wobec klientów, którzy nie znają jego logiki.

Raport PKO BP za I kwartał 2026 r. jest, paradoksalnie, jednym z najbardziej użytecznych dokumentów dla samych frankowiczów. Liczby w nim zawarte pokazują, ile bank zarezerwował, ile spraw zamknął, ile umów uznaje za potencjalnie nieważne i jaki margines bezpieczeństwa sobie pozostawia. Te dane są publiczne i każdy klient banku może z nich skorzystać przed podjęciem decyzji.

Spłacony kredyt CHF w PKO BP? Bezpłatna analiza umowy

Sprawdzimy konkretną umowę, oszacujemy kwotę potencjalnego zwrotu (kapitał + odsetki ustawowe) i wskażemy ścieżkę, która najlepiej pasuje do Państwa sytuacji — z uczciwą informacją o ryzykach i kosztach.

Zleć bezpłatną analizę umowy →

Disclaimer. Artykuł ma charakter informacyjny i analityczny — nie stanowi porady prawnej w rozumieniu.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *