Erste Bank sam zakłada, że pozwów od frankowiczów będzie więcej. Tego o spłaconych kredytach frankowych nie usłyszysz w oddziale
Bank rozmawia z klientem inaczej niż z inwestorem. Nie dlatego, że któremuś z nich kłamie — po prostu wobec inwestora obowiązują go zupełnie inne reguły. Sprawozdanie finansowe musi zawierać rzetelne oszacowanie ryzyka, podlega badaniu biegłego rewidenta i nadzorowi. Ulotka w oddziale nie musi zawierać niczego.
Dlatego w raportach okresowych banków znajdują się zdania, których nie usłyszymy przy okienku. Jedno z nich, ukryte w nocie metodologicznej Erste Bank Polska za pierwsze półrocze 2026 roku, zmienia sposób patrzenia na kredyty frankowe już spłacone. Bank pisze w nim wprost, że szacując swoje przyszłe zobowiązania, uwzględnia także pozwy, których jeszcze nikt nie złożył — również od osób, które umowę dawno zamknęły.
Raport, którego większość klientów nigdy nie przeczyta
Spróbujmy postawić obok siebie dwa źródła informacji o tym samym banku.
Pierwsze to komunikacja skierowana do klienta: strona internetowa, rozmowa z doradcą, ewentualna odpowiedź na reklamację. Jej celem jest obsługa relacji. Nikt nie ma tu obowiązku opowiadać o ryzykach prawnych, prognozach ani modelach statystycznych — i nikt tego nie robi.
Drugie to sprawozdanie finansowe. Tworzone dla akcjonariuszy, analityków i nadzoru, według standardów rachunkowości, badane przez niezależnego biegłego rewidenta. Jeśli bank zaniży w nim ryzyko, konsekwencje ponosi wobec rynku i regulatora. To dokument, w którym optymizm bywa kosztowny.
Oba mówią prawdę — tylko o czym innym i z zupełnie inną szczegółowością. I właśnie dlatego warto zaglądać do tego drugiego. Sprawozdania są publiczne, dostępne bez opłat na stronach relacji inwestorskich każdego banku giełdowego. Czyta je jednak garstka osób — najczęściej ci, którzy w banku mają akcje, a nie ci, którzy mają w nim kredyt.
W raporcie Erste Bank Polska — podmiotu, który wcześniej występował jako Santander Bank Polska — za pierwsze półrocze 2026 roku jedna z not zasługuje na uwagę bardziej niż inne. Nie jest efektowna. Nie ma w niej wielkich liczb w nagłówku. Opisuje po prostu, jak bank liczy pieniądze odkładane na przegrane sprawy frankowe.
Nie chodzi tylko o osoby, które już pozwały bank
Intuicja podpowiada, że bank odkłada pieniądze na sprawy, które przeciwko niemu toczą się. Ktoś złożył pozew, bank ocenia szanse i tworzy rezerwę. Logiczne — i niepełne.
Z noty metodologicznej wynika coś zupełnie innego. Bank szacuje prawdopodobieństwo zgłoszenia roszczeń przez kredytobiorców zarówno kredytów aktywnych, jak i spłaconych. Podstawą jest liczba już złożonych pozwów oraz szacowana dynamika wzrostu tej liczby, wyliczona przy pomocy modelu statystycznego. Model ocenia ryzyko w perspektywie całego życia zobowiązania — w raporcie użyto określenia „horyzont lifetime” — i opiera się na cechach behawioralnych związanych z kredytem oraz z klientem.
|
Co z tego wynika w jednym zdaniu Bank nie pyta wyłącznie: „ile spraw mam dzisiaj?”. Pyta również: „ilu moich klientów — w tym byłych — jeszcze się zgłosi?” I odpowiedź na to drugie pytanie wpisuje do sprawozdania jako konkretną kwotę. |
Konkret jest taki: bank zakłada, że pozew został już złożony albo zostanie złożony w odniesieniu do około 38 proc. kredytów — aktywnych i spłaconych łącznie. Pół roku wcześniej szacunek ten wynosił 41 proc. Bank przyjmuje przy tym, że zdecydowana większość prognozowanych spraw wpłynie do końca 2027 roku, a potem ich liczba zacznie spadać.
Wymienia też czynniki, od których ten szacunek zależy. Obok linii orzeczniczej sądów i praktyki wykonywania wyroków TSUE pojawiają się dwa zaskakująco zwyczajne: intensywność nagłośnienia poszczególnych rozstrzygnięć oraz „aktywność kancelarii pośredniczących”. Innymi słowy — bank wprost uznaje, że jednym z kluczowych parametrów jego ryzyka jest to, ilu kredytobiorców w ogóle dowie się, że coś im przysługuje.
Warto to zestawić z jeszcze jedną liczbą z tego samego dokumentu. Bank wykazuje 34,2 tys. spłaconych kredytów frankowych, które uznaje za narażone na ryzyko prawne, o kwocie uruchomienia 4,2 mld zł. Aktywnych kredytów CHF ma w portfelu 8,3 tys. Na jedną umowę czynną przypadają zatem ponad cztery zamknięte — i wszystkie one są w tym modelu obecne.
Dlaczego bank prognozuje pozwy, których jeszcze nie ma?
To pytanie zadaje sobie każdy, kto pierwszy raz trafia na taki fragment. Odpowiedź jest prozaiczna i właśnie dlatego wiarygodna: bank robi to nie dlatego, że chce, lecz dlatego, że musi.
Zasady są ustalone w międzynarodowych standardach rachunkowości i nie pozostawiają w tej sprawie swobody. Rezerwę tworzy się wtedy, gdy spełnione są trzy warunki jednocześnie.
| Warunek | Co oznacza w sprawach frankowych |
| Istnieje obowiązek wynikający ze zdarzenia przeszłego | Zdarzeniem przeszłym jest zawarcie umowy zawierającej wadliwe postanowienia — a nie złożenie pozwu. Umowa została zawarta kilkanaście lat temu i tego faktu nic już nie zmieni |
| Wypływ środków jest prawdopodobny | Przy dominującej linii orzeczniczej prowadzącej do unieważniania umów prawdopodobieństwo przegranej jest wysokie — bank sam to w raporcie stwierdza |
| Kwotę da się wiarygodnie oszacować | I tu wkracza model statystyczny — bo skoro trzeba podać kwotę, trzeba najpierw założyć, ilu klientów się zgłosi |
Sedno tkwi w pierwszym wierszu. Zdarzeniem rodzącym zobowiązanie nie jest pozew, tylko umowa. Gdyby bank rezerwował wyłącznie na sprawy już toczące się, jego sprawozdanie nie pokazywałoby rzeczywistego obrazu — pomijałoby ryzyko wynikające z umów, które istnieją, są wadliwe, ale nikt ich jeszcze nie zakwestionował.
Dlatego właśnie prognoza obejmuje kredyty spłacone. Z perspektywy rachunkowej fakt, że umowa została wykonana, nie usuwa ryzyka — usuwa jedynie saldo z bilansu. Roszczenie o zwrot nienależnie pobranych kwot pozostaje możliwe, więc pozostaje też obowiązek jego wyceny.
Dochodzi do tego kontrola zewnętrzna. Sprawozdanie bada niezależny biegły rewident, a sektor podlega nadzorowi finansowemu. Szacunek zaniżony dla poprawienia wyniku to nie jest zabieg marketingowy — to problem, który wychodzi przy badaniu. W ocenie autora właśnie dlatego liczby z tych not są tak wartościowe: powstają w warunkach, w których ostrożność opłaca się bardziej niż optymizm.
Dlaczego wskaźnik przekracza 200 proc. wartości portfela?
W raporcie pada liczba, która przy pierwszym czytaniu wygląda na błąd. Bank informuje, że całkowita korekta wartości bilansowej wraz z rezerwami na portfelu frankowym stanowi 207,6 proc. aktywnego portfela kredytów CHF brutto. Pół roku wcześniej było to 177,2 proc.
Jak zabezpieczenie może być dwa razy większe od tego, co się zabezpiecza? Wyjaśnienie jest proste, ale wymaga spojrzenia osobno na licznik i mianownik.
| Element wskaźnika | Kwota | Co obejmuje |
| Licznik korekta + rezerwy |
4 467,9 mln zł | Ryzyko z umów aktywnych, spłaconych oraz spraw już toczących się — cała populacja, wobec której bank przewiduje roszczenia |
| Mianownik aktywny portfel brutto |
1 913,6 mln zł | Wyłącznie 8,3 tys. kredytów wciąż widniejących w bilansie. Umów spłaconych nie ma tu w ogóle — zniknęły z bilansu wraz ze spłatą |
To wszystko. Wskaźnik przekracza sto procent nie dlatego, że bank odkłada podwójną kwotę na każdy czynny kredyt, lecz dlatego, że zabezpieczenie dotyczy populacji wielokrotnie liczniejszej niż mianownik. W liczniku siedzą między innymi te 34,2 tys. umów zamkniętych. W mianowniku — ani jedna z nich.
Rośnie zaś ten wskaźnik z powodu równie prozaicznego: aktywny portfel kurczy się szybciej niż rezerwy. W pół roku liczba czynnych kredytów CHF spadła z 10,7 do 8,3 tys. Mianownik maleje, licznik prawie nie, więc iloraz rośnie.
|
Czego ta liczba NIE oznacza Wskaźnik 207,6 proc. nie jest zapowiedzią wypłaty dla kogokolwiek i nie mówi, ile odzyska konkretna osoba. Nie jest też obietnicą, że każda sprawa się powiedzie — sądy oceniają umowy indywidualnie i bank część postępowań wygrywa. To wskaźnik księgowy, mierzący skalę ryzyka, jaką bank sam u siebie widzi. Nic więcej — i nic mniej. |
„Nic mniej” jest tu równie ważne jak „nic więcej”. Instytucja finansowa, której sprawozdanie bada biegły rewident, zamroziła kwotę przekraczającą dwukrotność wartości całego niespłaconego portfela frankowego. Nie zrobiła tego z ostrożności retorycznej, tylko dlatego, że tak wyszło z modelu opartego na dotychczasowym orzecznictwie i na obserwowanym zachowaniu klientów.
Jedno pytanie na koniec
Nie będzie tu listy kroków ani zachęty do składania pozwu. Decyzja o sporze z bankiem jest poważna, wiąże się z kosztami i ryzykiem procesowym, a o wyniku przesądza treść konkretnej umowy — nie statystyka i nie cudza historia.
Warto jednak zauważyć pewną asymetrię. Bank ocenił swoje ryzyko z dokładnością do procenta. Zbudował model statystyczny, przyjął założenia behawioralne, policzył scenariusze, poddał wynik badaniu przez rewidenta i opublikował go dla akcjonariuszy. Wie, ilu klientów spodziewa się w sądzie, do kiedy i ile go to będzie kosztować.
Po drugiej stronie stoi zwykle jedno zdanie, wypowiadane z pełnym przekonaniem: „spłaciłem, więc sprawa jest zamknięta”.
|
Skoro sam kredytodawca zakłada w swoich modelach, że pozwy będą wpływać także po spłacie umowy — i odkłada na to pieniądze — to czy naprawdę warto opierać własną decyzję wyłącznie na przekonaniu, że to już zamknięta sprawa? |
To pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Dla części osób odpowiedź brzmi „tak, warto zostawić to za sobą” — i jest to wybór całkowicie zrozumiały. Ale warto, by był to wybór świadomy, podjęty po sprawdzeniu własnej umowy, a nie domysł oparty na tym, że od spłaty minęło już sporo czasu.
Jeśli chcesz ustalić, jak wygląda Twoja umowa i czy w Twoim przypadku roszczenie w ogóle wchodzi w grę — możesz przesłać ją do bezpłatnego sprawdzenia albo napisać na kredytywefrankach@adwokatjsosnowski.pl. Odpowiedź „nie ma podstaw” też jest odpowiedzią i też ją usłyszysz, jeśli tak wyjdzie z analizy.
|
Źródło danych i zastrzeżenia · stan na 1 sierpnia 2026 r. Wszystkie przytoczone dane i założenia pochodzą ze Skróconego śródrocznego jednostkowego sprawozdania finansowego Erste Bank Polska S.A. — podmiotu występującego wcześniej pod firmą Santander Bank Polska S.A. — za okres 6 miesięcy zakończony 30 czerwca 2026 r., w szczególności z noty poświęconej ryzyku prawnemu kredytów hipotecznych w CHF wraz z opisem metodyki szacowania rezerw. Opis zasad tworzenia rezerw przedstawiono w uproszczeniu, na potrzeby wyjaśnienia mechanizmu czytelnikowi niebędącemu księgowym; szczegółowe reguły określają Międzynarodowy Standard Rachunkowości 37 oraz Międzynarodowy Standard Sprawozdawczości Finansowej 9. Wskaźnik pokrycia oraz kwoty rezerw są wielkościami księgowymi — odzwierciedlają oszacowanie ryzyka dokonane przez bank i nie stanowią zapowiedzi ani gwarancji jakiegokolwiek świadczenia na rzecz konkretnego kredytobiorcy. Bank zastrzega w raporcie, że przyjęte założenia są wrażliwe na czynniki zewnętrzne, w tym na kształtowanie się linii orzeczniczej, i mogą ulec zmianie. Orzecznictwo w sprawach frankowych nie jest jednolite, a bank część postępowań wygrywa; o wyniku każdej sprawy decyduje treść konkretnej umowy oraz ocena sądu. Wytoczenie powództwa wiąże się z ryzykiem procesowym i kosztami, a kredytodawca może podnieść zarzut przedawnienia. Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej ani zachęty do wytoczenia powództwa. |
