Frankowicze dostają teraz wyroki w kilka tygodni zamiast w 2028 r.? Ustawa frankowa ruszyła – oto pierwsze decyzje sądów

Niecały miesiąc po wejściu w życie ustawy z 29 maja 2026 r. widać pierwsze twarde efekty: w naszej praktyce obserwujemy, że Sąd Apelacyjny w Gdańsku i inne sądy w Polsce kierują sprawy frankowe do rozpoznania na posiedzeniach niejawnych w perspektywie tygodni, zamiast wyznaczać rozprawy na 2029 r. Jednocześnie Prawo.pl ujawniło, że Sąd Apelacyjny w Warszawie zapytał TSUE, czy pominięcie w ustawie kredytów w euro i innych walutach nie narusza dyrektywy 93/13. Dla frankowiczów to dobra wiadomość. Dla posiadaczy kredytów w euro, dolarach czy jenach, wbrew pozorom, także.

W tym artykule

Trzy tygodnie po wejściu w życie: pierwsze zarządzenia

Co konkretnie ustawa zmienia w pracy sądów

Dlaczego przyspieszą wszystkie sprawy, nie tylko frankowe

Euro, dolar, jen: pytanie do TSUE z Warszawy

Głosy sceptyczne, które trzeba znać

Masz kredyt w euro, dolarach albo jenach? Co zrobić teraz

Komentarz: ustawa robi to, co miała zrobić

Najczęstsze pytania

Trzy tygodnie po wejściu w życie: pierwsze zarządzenia

W naszej praktyce zauważamy, że Sąd Apelacyjny w Gdańsku, a także inne sądy w Polsce, kierują już sprawy frankowe do rozpoznania na posiedzeniach niejawnych i uzasadniają to wprost przepisami nowej ustawy. W zawiadomieniach, które trafiają do stron, V Wydział Cywilny gdańskiego sądu informuje o zarządzeniu w brzmieniu:

„na podstawie art. 12 i 17 ustawy z dnia 29 maja 2026 r. o szczególnych rozwiązaniach w zakresie rozpoznawania spraw dotyczących zawartych z konsumentami umów kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego skierować sprawę do rozpoznania na posiedzeniu niejawnym (…)”

Formuła jest krótka i mówi wszystko. Sąd nie wyznacza rozprawy, nie wzywa stron, nie czeka na wolny termin na sali; sięga po dwa przepisy ustawy, jeden o rozpoznaniu sprawy w drugiej instancji na posiedzeniu niejawnym i drugi, przejściowy, obejmujący postępowania w toku, i wyznacza posiedzenie w perspektywie najbliższych tygodni. Mówimy o sądach, w których jeszcze latem terminy rozpraw apelacyjnych wyznaczano na 2029 r. Zamiast czekać trzy lata na kilkuminutową rozprawę, strony mają dostać wyrok w ciągu miesiąca od zawiadomienia.

Tempo robi wrażenie. Ustawa obowiązuje od 7 sierpnia, sędziowie ledwo wrócili z urlopów, a już w pierwszych tygodniach jej obowiązywania w sądach apelacyjnych, w tym w jednym z najbardziej obciążonych w kraju, pojawiły się zarządzenia wykorzystujące nowe narzędzia. Pierwsze zarządzenia to jeszcze nie statystyka i piszemy o tym uczciwie w dalszej części, ale mechanizm, który miał odkorkować drugą instancję, właśnie zaczął się obracać.

Co konkretnie ustawa zmienia w pracy sądów

O wstrzymaniu rat z mocy prawa po doręczeniu bankowi pozwu pisaliśmy w dniu wejścia ustawy w życie i to ten przepis zrobił największe wrażenie na kredytobiorcach. Z punktu widzenia sądów ważniejsza jest jednak druga część ustawy, proceduralna, bo to ona odpowiada na pytanie, dlaczego frankowicz w Gdańsku dostanie wyrok w ciągu tygodni, a nie za trzy lata. Nowe przepisy pozwalają:

①  rozpoznać sprawę w pierwszej instancji na posiedzeniu niejawnym, z obowiązkiem poinformowania stron i zakreślenia im terminu na stanowisko, także gdy bank domaga się rozprawy;

②  przesłuchać kredytobiorcę na piśmie i świadków zdalnie, bez czekania miesiącami na termin przesłuchania;

③  sporządzić uproszczone uzasadnienie wyroku w powtarzalnych sprawach;

④  rozpoznać apelację w składzie jednego sędziego i wydać wyrok drugiej instancji na posiedzeniu niejawnym;

⑤  stosować te rozwiązania także do spraw będących w toku, łącznie z tymi, które czekają na apelację lub są na etapie skargi kasacyjnej.

Zarządzenia, które obserwujemy w Gdańsku, łączą dwa ostatnie punkty: przepis o rozpoznaniu sprawy w drugiej instancji na posiedzeniu niejawnym z przepisem przejściowym obejmującym postępowania w toku. To dokładnie ta kombinacja, która ma największy potencjał, bo kolejka w sądach apelacyjnych, zwłaszcza w Warszawie i Gdańsku, była najdłuższym odcinkiem całej drogi frankowicza.

Co posiedzenie niejawne oznacza dla stron

Posiedzenie niejawne to rozstrzygnięcie na podstawie akt, bez wzywania stron i bez sali rozpraw. Ustawa pozwala sądowi wybrać ten tryb nawet wtedy, gdy któraś ze stron, w praktyce zwykle bank, wnosiła o rozprawę; w zamian sąd ma obowiązek poinformować strony o skierowaniu sprawy na posiedzenie niejawne i zakreślić im termin na zajęcie stanowiska. Wyrok trafia do stron pocztą lub przez portal informacyjny. Dla kredytobiorcy wniosek praktyczny jest jeden: pismo procesowe złożone po takim zawiadomieniu to ostatnia okazja, żeby coś sądowi powiedzieć, więc musi być kompletne. Nie będzie już „dopowiemy na rozprawie”.

Dlaczego przyspieszą wszystkie sprawy, nie tylko frankowe

Żeby zrozumieć, dlaczego ta ustawa działa szerzej, niż wynika z jej tytułu, trzeba spojrzeć na skalę. Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości przytaczanych przez Bankier.pl, w 2025 r. sądy wszystkich szczebli sfinalizowały blisko 127 tys. spraw frankowych, a sam PKO BP raportował na koniec pierwszego półrocza 2026 r. 27 311 spraw w sądach. Z danych statystycznych Sądu Okręgowego w Warszawie za pierwsze półrocze 2025 r. wynika, że sprawy frankowe stanowiły tam 67,6 proc. wszystkich toczących się procesowych spraw cywilnych, dokładnie 40 071 postępowań. Te sprawy nie toczą się w osobnych sądach frankowych; zajmują te same wokandy, tych samych sędziów i te same sale co sprawy o kredyty w euro, o sankcję kredytu darmowego, o WIBOR i cała reszta cywilnego obrotu.

W ocenie autora najważniejszy efekt ustawy jest więc pośredni: każda apelacja frankowa rozpoznana na posiedzeniu niejawnym przez jednego sędziego zwalnia termin rozprawy i dwóch sędziów ze składu dla sprawy, która pod ustawę nie podpada. Kredytobiorca w euro, którego apelacja dziś ma termin w 2028 r., może dostać go wcześniej nie dlatego, że ustawa go objęła, tylko dlatego, że przed nim w kolejce zrobiło się luźniej. Do tego dochodzi 6-miesięczne okno na zwrot połowy opłaty przy cofnięciu środka zaskarżenia, które zachęca do zamykania spraw ugodami; każda taka ugoda to kolejny wolny termin.

To nie jest teoria z próżni. Z komunikatu resortu sprawiedliwości za pierwszy kwartał 2025 r. wynika, że sądy pierwszej instancji załatwiały wtedy o 79 proc. więcej spraw frankowych, niż wpływało, podczas gdy w drugiej instancji wskaźnik opanowania wpływu wynosił 86,9, czyli apelacje wciąż przybywały szybciej, niż były rozpoznawane. Korek siedział w apelacji i właśnie tam ustawa uderza najmocniej. Jeżeli ten strumień da się przepuścić przez posiedzenia niejawne, a Gdańsk pokazuje, że się da, wolne moce przerobowe trafią wszędzie tam, gdzie dotąd ich brakowało.

Kredyt we frankach, euro, dolarach albo jenach? Sprawdź, co daje Twoja umowa

Mechanizm przeliczeniowy oparty na tabelach kursowych banku wygląda tak samo niezależnie od symbolu waluty. Analizujemy umowę pod kątem nieważności, rozliczenia i dostępnych dziś środków zabezpieczenia: zleć analizę umowy kredytu walutowego.

Kontakt bezpośredni: kredytywefrankach@adwokatjsosnowski.pl

Euro, dolar, jen: pytanie do TSUE z Warszawy

Największą słabość ustawy widać w jej tytule: dotyczy wyłącznie kredytów powiązanych z frankiem szwajcarskim. Kredytobiorca z identyczną klauzulą przeliczeniową, tyle że w euro, dolarze czy jenie japońskim, nie dostaje ani automatycznego wstrzymania rat, ani zakazu wypowiedzenia umowy, ani ochrony przed wpisem do rejestrów dłużników. Jak ustaliło Prawo.pl, dokładnie ten problem trafił właśnie do Trybunału Sprawiedliwości UE za sprawą Sądu Apelacyjnego w Warszawie, VIII Wydział Cywilny, w składzie sędziego Przemysława Feligi.

Tło sprawy jest typowe: małżeństwo z kredytem denominowanym do euro wniosło o zabezpieczenie roszczenia o ustalenie nieważności umowy, sąd okręgowy wniosek oddalił, a apelacyjny rozpoznawał zażalenie. Dostrzegł przy tym, że na zasadach ogólnych ochrona może okazać się iluzoryczna: nawet jeśli jeden z małżonków uzyska wstrzymanie spłaty rat, drugi, zobowiązany solidarnie, będzie musiał płacić dalej. Gdyby ta sama para miała kredyt we frankach, od 7 sierpnia korzystałaby z pełnej ochrony z mocy samego prawa. Sąd zapytał więc, czy art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13, w świetle zasady skuteczności prawa Unii, sprzeciwiają się przepisom krajowym, które konsumentowi z kredytem w innej walucie nie zapewniają takiej samej skutecznej ochrony tymczasowej, jaką ustawodawca przyznał frankowiczom, jeżeli ten brak ogranicza korzystanie z praw gwarantowanych dyrektywą.

Argument sądu jest prosty i, w ocenie autora, trudny do odparcia na gruncie prawa unijnego: to konsument jest dotknięty nieuczciwym warunkiem, nie waluta. Państwo ma swobodę w doborze narzędzi proceduralnych, ale nie może nimi pozbawić części konsumentów praktycznej skuteczności ochrony, którą dyrektywa gwarantuje wszystkim. W naszej praktyce konstrukcja umów w euro czy dolarze jest co do zasady tożsama z frankową: te same tabele kursowe, ten sam rodzaj abuzywności, te same skutki, a jedyna różnica to symbol waluty. Skala tego rynku nie jest marginalna: według danych resortu sprawiedliwości przytaczanych przez Bankier.pl w 2025 r. do sądów trafiło blisko 7 tys. spraw dotyczących hipotek w walutach innych niż frank, z czego około 6 tys. do sądów okręgowych.

Głosy sceptyczne, które trzeba znać

Optymizm wymaga korekt. Po pierwsze, pierwsze zarządzenia z Gdańska i innych sądów to sygnał, nie trend; ustawa daje sądom możliwość, nie nakaz, a to, jak szeroko z niej skorzystają poszczególne wydziały, pokażą dopiero najbliższe miesiące. Po drugie, strona bankowa w dyskusji wywołanej przez Prawo.pl przekonuje, że ustawa nie tworzy żadnych przywilejów: kodeks postępowania cywilnego pozwala kredytobiorcy w euro złożyć wniosek o zabezpieczenie, oceniany w dwóch instancjach, więc zasada skuteczności nie jest naruszona, a odesłanie do TSUE to przykład kierowania do Luksemburga wątpliwości, które powinny zostać w kraju. Wskazują też, że kredyty w euro bywały zawierane w innych okolicznościach niż frankowe, na przykład przez osoby zarabiające w tej walucie, co może wpływać na ocenę prawną.

Po trzecie, i to zastrzeżenie jest najpoważniejsze: nawet pełna wygrana przed TSUE nie rozszerzy ustawy automatycznie. Sąd krajowy nie może zastosować przepisu o kredytach frankowych do kredytu w euro wbrew jego jednoznacznej treści, bo byłaby to wykładnia contra legem. Wyrok Trybunału byłby więc raczej sygnałem dla ustawodawcy, że nowelizacja jest konieczna, niż samodzielnym źródłem ochrony. Pojawia się też pogląd, że właściwym adresatem tego problemu jest Trybunał Konstytucyjny, nie TSUE. Odpowiedzi z Luksemburga trzeba też będzie poczekać, zwykle dłużej niż rok.

Masz kredyt w euro, dolarach albo jenach? Co zrobić teraz

Wniosek z obu wiadomości jest jeden: nie ma sensu czekać na TSUE ani na nowelizację. Kredytobiorcy w innych walutach mają dziś realne narzędzia, a otoczenie sądowe właśnie zaczęło działać na ich korzyść.

①  Sprawdź mechanizm, nie walutę. Jeżeli umowa przelicza kapitał i raty według tabeli kursowej banku, której zasad ustalania nie da się zweryfikować, jest kandydatem do stwierdzenia nieważności na tych samych podstawach co umowy frankowe. Dotyczy to także rzadszych kredytów w jenach, które pojawiały się w ofertach kilku banków.

②  Złóż wniosek o zabezpieczenie na zasadach ogólnych. Ustawa frankowa nie wyłączyła art. 730 i następnych k.p.c. Wniosek o wstrzymanie spłaty rat wraz z pozwem wciąż jest dostępny, a uzasadnienie warto oprzeć na tym samym argumencie, którym posłużył się warszawski sąd apelacyjny: konsument, nie waluta.

③  Skorzystaj z odciążonych wokand. Nawet bez trybu niejawnego z ustawy sprawa w euro wejdzie na wokandę szybciej, gdy frankowe apelacje zejdą z rozpraw. Im wcześniej pozew trafi do sądu, tym bardziej ten efekt zadziała.

④  Powołaj się na pytanie prejudycjalne. Postanowienie SA w Warszawie można cytować we własnym wniosku o zabezpieczenie jako argument, że odmowa ochrony tymczasowej rodzi wątpliwości co do zgodności z dyrektywą.

⑤  Nie zakładaj, że sądy traktują euro gorzej. W naszej praktyce część orzecznictwa różnicuje te sprawy, ale skala tego zjawiska jest niewielka; w większości przypadków umowy w innych walutach oceniane są tak samo jak frankowe.

Komentarz: ustawa robi to, co miała zrobić

Krytyków ustawy frankowej nie brakowało: że spóźniona o dekadę, że wybiórcza, że pisana pod statystyki sądów, a nie pod konsumentów. Część tych zarzutów jest trafna, zwłaszcza zakres walutowy, który sam ustawodawca będzie musiał kiedyś poprawić. Ale ustawę ocenia się po tym, czy robi to, po co ją uchwalono, a uchwalono ją po to, żeby odkorkować sądy. Zarządzenia z Gdańska i innych sądów, wydawane w pierwszych tygodniach po wejściu przepisów w życie, pokazują, że narzędzia są używane, i to w drugiej instancji, gdzie korek był najgorszy.

W ocenie autora najbliższe kwartały przyniosą efekt domina: szybsze apelacje frankowe oznaczają więcej prawomocnych wyroków, więcej prawomocnych wyroków oznacza lepsze warunki ugód, a każda ugoda i każdy wyrok na posiedzeniu niejawnym zwalniają miejsce dla spraw, których ustawa nie objęła. Kredytobiorcy w euro, dolarach i jenach dostaną więc z tej ustawy mniej, niż powinni, ale więcej, niż im się wydaje. Pytanie tylko, czy zorientują się na czas, zanim wokandy znów się zapełnią, tym razem sprawami o WIBOR i sankcję kredytu darmowego.

Najczęstsze pytania

Czy ustawa frankowa naprawdę przyspiesza sprawy w sądach?

Pierwsze zarządzenia już są: w naszej praktyce obserwujemy, że Sąd Apelacyjny w Gdańsku i inne sądy kierują sprawy frankowe na posiedzenia niejawne w perspektywie tygodni, zamiast wyznaczać rozprawy na 2029 r. Skalę efektu pokażą kolejne miesiące, ale mechanizm działa.

Czy ustawa obejmuje kredyty w euro, dolarach lub jenach?

Nie, dotyczy wyłącznie kredytów denominowanych lub indeksowanych do franka szwajcarskiego. Kredytobiorcy w innych walutach korzystają z ogólnych zasad zabezpieczenia z k.p.c., a o zgodność takiego zróżnicowania z dyrektywą 93/13 zapytał TSUE Sąd Apelacyjny w Warszawie.

Kiedy TSUE odpowie na pytanie o kredyty w innych walutach?

Postępowania prejudycjalne trwają zwykle ponad rok. Nawet korzystna odpowiedź nie rozszerzy ustawy automatycznie, bo sąd krajowy nie może stosować przepisu o frankach do euro wbrew jego treści; będzie to raczej sygnał dla ustawodawcy.

Czy mając kredyt w euro, mogę wstrzymać spłatę rat?

Nie z mocy prawa, ale na wniosek o zabezpieczenie złożony wraz z pozwem, oceniany przez sąd w dwóch instancjach. Warto powołać się w nim na argument o ochronie konsumenta niezależnej od waluty i na pytanie prejudycjalne z Warszawy.

Czy sądy oceniają umowy w euro tak samo jak frankowe?

W większości przypadków tak, bo mechanizm przeliczeniowy i rodzaj abuzywności są identyczne. Zdarzają się rozstrzygnięcia różnicujące, ale w naszej praktyce ich skala jest niewielka; ocena zależy też od okoliczności zawarcia umowy.

Sądy przyspieszają. Twoja sprawa też może

Niezależnie od waluty kredytu zaczynamy od analizy umowy i oceny, jakie narzędzia zabezpieczenia są dostępne w Twojej sytuacji: zleć analizę umowy kredytu walutowego. Masz już sprawę w toku? Sprawdź, co zmieniła ustawa: ustawa frankowa w sprawach będących w toku.

Kontakt: kredytywefrankach@adwokatjsosnowski.pl

Źródła i zastrzeżenia · stan na 1 września 2026

Ustawa z 29.05.2026 r. (Dz.U. poz. 985), w mocy od 7.08.2026 r.; zarządzenia SA w Gdańsku (V Wydział Cywilny) i innych sądów znane redakcji z własnej praktyki; pytanie prejudycjalne SA w Warszawie (VIII Wydział Cywilny) za Prawo.pl z 1.09.2026 r.; dane o liczbie spraw za komunikatem MS (I kw. 2025), Bankier.pl (25.02.2026), statystykami SO w Warszawie (I półrocze 2025) i raportem PKO BP za I półrocze 2026 r. Pierwsze zarządzenia nie przesądzają praktyki wszystkich sądów; o zabezpieczeniu i wyniku sprawy rozstrzyga sąd indywidualnie, a proces wiąże się z kosztami. Materiał informacyjny, nie stanowi porady prawnej.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *