|

Sankcja kredytu darmowego się rozkręca. VeloBank, Pekao i Alior Bank oddają pieniądze, ale kredytobiorcy wciąż mogą odzyskać znacznie więcej.

Bank, który sam z siebie przelewa klientowi ponad 22 tysiące złotych na etapie reklamacji, nie kapituluje. On inwestuje. W opisanym publicznie przypadku VeloBank oddał kredytobiorcy 22 407,24 zł odsetek naliczonych od skredytowanej prowizji i opłat — podczas gdy pełne roszczenie z sankcji kredytu darmowego w tej samej sprawie wyliczono na 156 381,86 zł. Zwrot objął więc około 14 procent tego, co realnie leży na stole. I właśnie w tej proporcji kryje się cała strategia sektora.

VeloBank jest już trzecim dużym kredytodawcą — po Banku Pekao S.A. i Alior Banku — który po wyroku TSUE z 23 kwietnia 2026 r. (C-744/24) zaczął uznawać reklamacje w części dotyczącej odsetek pobranych od kredytowanych kosztów. Trzy banki to już nie incydent, lecz wzór zachowania. Warto więc zapytać nie tylko „ile oddają”, ale przede wszystkim „po co to robią” — bo odpowiedź ma znaczenie dla każdego, kto taki przelew dostanie albo dopiero dostanie. A być może także dla kształtu przyszłych przepisów.

W skrócie

Po wyroku C-744/24 obrona odsetek naliczanych od skredytowanej prowizji stała się dla banków skrajnie trudna — dlatego VeloBank, Pekao i Alior oddają właśnie tę pozycję, i tylko ją. Taki zwrot to ułamek pełnej sankcji kredytu darmowego, która sprowadza dług do samego kapitału. W ocenie autora sektor buduje w ten sposób praktykę „dobrowolnego naprawienia”, która może posłużyć jako argument w pracach nad nową ustawą: po co surowa sankcja, skoro banki „same oddają nienależne”? Dla konsumenta wniosek jest jeden: przelew od banku przyjmij, ale niczego w zamian nie podpisuj bez analizy — reszta roszczenia nie znika sama.

W tym komentarzu

Fakty: VeloBank dołącza do Pekao i Aliora
Arytmetyka „hojności”: 22 tysiące z puli 156 tysięcy
Dlaczego banki oddają akurat to — i robią to niemal z ulgą
Gra o ustawę: „dobrowolny zwrot” jako wzorzec „uczciwego rozwiązania”?
Czego ten zwrot nie załatwia
Dostałeś przelew albo propozycję od banku? Zrób te 5 rzeczy
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Fakty: VeloBank dołącza do Pekao i Aliora

Sprawa, o której mowa, została opisana publicznie 22 lipca 2026r.  Jej zarys: umowa kredytu na kwotę bliską 250 tys. zł z sierpnia 2018 r. — a więc mieszcząca się w ustawowym limicie kredytu konsumenckiego 255 550 zł — z prowizją i opłatami doliczonymi do kwoty zobowiązania, od których bank naliczał odsetki. Po reklamacji powołującej się na wyrok TSUE w sprawie C-744/24 VeloBank uznał roszczenie w części dotyczącej właśnie tych odsetek i wypłacił 22 407,24 zł — jeszcze na etapie przedprocesowym. Według pełnomocników pełne roszczenie z tytułu sankcji kredytu darmowego w tej sprawie to 156 381,86 zł i o tę kwotę spór będzie się toczył dalej.

Schemat jest lustrzanym odbiciem tego, co od wiosny obserwujemy w Pekao i Alior Banku: częściowe uznanie reklamacji ograniczone do odsetek od kredytowanych kosztów. Oba te zjawiska analizowaliśmy już szczegółowo — mechanikę „ugód” proponowanych przez Pekao i Alior tutaj: ugoda za sankcję kredytu darmowego — zanim podpiszesz, policz, a typową argumentację odmowną Aliora tutaj: reklamacja a SKD w Alior Banku. Dziś do tej układanki dochodzi trzeci klocek — i to on zamienia pojedyncze decyzje w trend.

Najmocniejsze potwierdzenie, że mówimy o systemowej zmianie, przyszło zresztą nie z działu reklamacji, lecz z działu księgowości. 21 lipca Alior Bank poinformował, że dostosowanie do wyroku TSUE z 23 kwietnia obniży jego zysk netto w II kwartale o 96,5 mln zł. Jak wyjaśniała w PAP Biznes wiceprezeska Związku Banków Polskich Agnieszka Wachnicka, chodzi o korektę przychodu odsetkowego wskutek uznania interpretacji TSUE i dostosowania umów do orzeczenia — a nie o rezerwę na pozwy; podobnych korekt spodziewa się w kolejnych bankach.

Warto zatrzymać się nad tym rozróżnieniem. Rezerwę tworzy się na ryzyko przegranych sporów — na coś, co dopiero może się wydarzyć. Korekta przychodu odsetkowego to co innego: bank wykreśla ze swoich wyników pieniądze, których nie powinien był naliczyć. Sektor, który przez lata bronił odsetek od kredytowanych kosztów jako w pełni legalnych, właśnie zaksięgował — na razie w jednym banku prawie sto milionów złotych — że jednak nie były. Trudno o bardziej wymowne przyznanie racji kredytobiorcom, choć wypowiedziane językiem sprawozdania finansowego, a nie przeprosin.

Arytmetyka „hojności”: 22 tysiące z puli 156 tysięcy

Zanim ktokolwiek nazwie te zwroty przełomem prokonsumenckim, warto zrobić jedno dzielenie:

Pozycja (sprawa opisana publicznie) Kwota
Zwrot wypłacony przez VeloBank na etapie reklamacji (odsetki od skredytowanej prowizji i opłat) 22 407,24 zł
Pełne roszczenie z sankcji kredytu darmowego wyliczone przez pełnomocników 156 381,86 zł
Różnica, o którą spór toczy się dalej 133 974,62 zł
Udział „dobrowolnego” zwrotu w pełnym roszczeniu ok. 14%

To nie jest zarzut wobec samej wypłaty — 22 tysiące złotych to realne pieniądze, które klientowi się po prostu należały. Rzecz w proporcji: bank oddał jedną siódmą tego, co według wyliczeń pozostaje w grze, i zrobił to w pozycji, której po C-744/24 bronić się praktycznie nie da. Trybunał przesądził przecież, że kredytodawca nie może naliczać odsetek od kwot przeznaczonych na pokrycie kosztów kredytu — a więc od pieniędzy, których konsument nigdy nie zobaczył. Oddanie tej akurat kwoty to nie gest, tylko rozliczenie pozycji już przegranej.

Dlaczego banki oddają akurat to — i robią to niemal z ulgą

Z perspektywy sektora częściowy zwrot na etapie reklamacji ma co najmniej cztery zalety — i żadna z nich nie nazywa się „altruizm”. Poniższa analiza to ocena redakcji, oparta na obserwacji praktyki:

Najtańsze możliwe zamknięcie tematu — kilkanaście–dwadzieścia kilka tysięcy zamiast pełnej sankcji liczonej w setkach tysięcy; jeśli choć część klientów uzna sprawę za załatwioną, rachunek dla banku jest znakomity;
Efekt psychologiczny satysfakcji — przelew „bez sądu” tworzy wrażenie wygranej i obniża motywację do dalszej walki; mało kto dzieli otrzymaną kwotę przez tę, która została na stole;
Lepsza pozycja procesowa i statystyczna — bank, który „uwzględnia zasadne reklamacje”, inaczej wygląda przed sądem, nadzorem i w mediach niż bank, który odmawia wszystkiego; a skala jest już poważna: według danych ZBP na koniec marca 2026 r. do banków wpłynęło 104 704 reklamacji dotyczących SKD, a łączna liczba pozwów sięgnęła 27 241 (w toku: 23 142);
Kontrola narracji — sektor sam definiuje, co jest „nienależne” (tylko odsetki od kosztów), i sam wyznacza granicę zadośćuczynienia, zanim zrobi to sąd albo ustawodawca.

O tym, jak ważna jest dla sektora ta narracja, najlepiej świadczy język, jakim mówi o klientach odrzucających częściowe rozwiązania. Wiceprezeska ZBP w tej samej rozmowie z PAP Biznes zarzuciła kancelariom prowadzenie „bardzo agresywnej kampanii” nakłaniającej klientów, by szli do sądu i nie godzili się na rozwiązania proponowane przez banki. Przetłumaczmy to zdanie na arytmetykę z poprzedniej sekcji: klient, który odmawia przyjęcia 14 procent swojego roszczenia jako rozliczenia całości, jest w tej optyce ofiarą manipulacji. W ocenie redakcji jest po prostu osobą, która umie liczyć. Nikt przecież nie wymaga od banku, by „nie zgadzał się na jakiekolwiek rozwiązania” — bank policzył swoje i zapłacił dokładnie tyle, ile uznał; konsument ma prawo zrobić dokładnie to samo.

Punkt czwarty zasługuje na osobny rozdział — bo prowadzi wprost do najciekawszego pytania w tej historii.

Gra o ustawę: „dobrowolny zwrot” jako wzorzec „uczciwego rozwiązania”?

Przypomnijmy kontekst. Trwają prace nad nową ustawą o kredycie konsumenckim, a przedstawiciele sektora i część instytucji publicznych od miesięcy postulują złagodzenie sankcji kredytu darmowego — od jej miarkowania (dostosowania skutków do wagi naruszenia) po głosy o całkowitym usunięciu z ustawy. Środowiska bankowe konsekwentnie przedstawiają SKD jako karę nieproporcjonalną: „za drobne uchybienie informacyjne bank traci całe wynagrodzenie”.

W ocenie autora równoległe pojawienie się u trzech banków identycznej praktyki „dobrowolnych zwrotów” trudno uznać za przypadek — i można postawić hipotezę, że pełni ona także funkcję legislacyjną. Mechanizm byłby prosty: sektor tworzy faktyczny wzorzec zachowania — oddajemy dokładnie to, co pobraliśmy nienależnie, ani złotówki więcej — a następnie ten wzorzec może zostać przedstawiony w debacie jako gotowe, „uczciwe” rozwiązanie: po co utrzymywać sankcję pozbawiającą bank całego zarobku, skoro rynek sam wypracował model zwrotu nadwyżki? Gdyby przyszła ustawa uznała taki standard za wystarczający, sankcja z narzędzia odstraszającego zamieniłaby się w zwykłą korektę księgową — bank ryzykowałby co najwyżej oddaniem tego, czego pobierać nie powinien.

Problem z tą wizją jest fundamentalny i wskazał go sam Trybunał: skuteczność ochrony konsumenckiej wymaga sankcji odstraszających. Kara sprowadzająca się do zwrotu nienależnie pobranych kwot nie odstrasza przed niczym — w najgorszym razie kredytodawca wraca do punktu wyjścia, a w każdym innym zarabia na tych, którzy się nie upomną. To tak, jakby jedyną konsekwencją kradzieży był obowiązek oddania łupu, i to wyłącznie okradzionym, którzy się zorientują. Czy ustawodawca podzieli tę logikę — zobaczymy; sprawy rozpoczęte pod rządami obecnych przepisów pozostają w każdym razie bezpieczniejsze niż te odkładane na czasy nowej ustawy.

Narracji o sankcji zagrażającej sektorowi nie potwierdza zresztą sam bank centralny. NBP w czerwcowym raporcie o stabilności systemu finansowego ocenił, że skala przyszłych kosztów SKD jest wysoce niepewna, ale nie zagraża stabilności banków, a odpisy w tym zakresie pozostają bardzo niskie — zastrzegając przy tym, że wyrok z 23 kwietnia może w przyszłości oznaczać konieczność zwrotu odsetek od kredytowanych prowizji. Warto też uczciwie odnotować dane orzecznicze podawane przez ZBP: od kwietniowego wyroku sądy wydały około 1,5 tys. orzeczeń w sprawach SKD, z czego blisko 80 proc. korzystnych dla banków — wobec około 85 proc. przed wyrokiem. Sankcja nie jest więc automatem i o wyniku wciąż decyduje jakość konkretnej sprawy; ale kierunek tej drobnej zmiany — pięć punktów procentowych w trzy miesiące — jest dla sektora sygnałem, że czas gra po stronie dobrze przygotowanych kredytobiorców. Być może właśnie dlatego banki wolą rozliczać się dziś, na własnych warunkach, niż jutro na cudzych.

Czego ten zwrot nie załatwia

Najważniejsze dla kredytobiorcy: częściowy zwrot odsetek od kredytowanych kosztów nie konsumuje sankcji kredytu darmowego. To dwie różne rzeczy:

Co robi „dobrowolny zwrot” banku Co robi pełna sankcja kredytu darmowego
Oddaje odsetki naliczone od skredytowanej prowizji i opłat — jedną pozycję kosztową Znosi wszystkie koszty kredytu: odsetki od całości, prowizję, ubezpieczenie, opłaty — spłacasz sam kapitał
Nie odnosi się do pozostałych naruszeń: błędnej RRSO, zawyżonej całkowitej kwoty kredytu, braków informacyjnych Opiera się właśnie na tych naruszeniach — a bank, oddając odsetki od kosztów, pośrednio potwierdza wadliwą konstrukcję umowy
W opisanej sprawie: ok. 14% wartości roszczenia W opisanej sprawie: 156 381,86 zł — całość, o którą toczy się spór

Dwie uwagi techniczne, które łatwo przeoczyć. Po pierwsze, uznanie roszczenia przez bank — także częściowe — wywołuje skutki w sferze przedawnienia w zakresie kwoty uznanej; nie chroni jednak reszty roszczenia, której zegary biegną dalej (jak je liczyć: termin na SKD z art. 45 krok po kroku). Po drugie — i to jest pole minowe — jeżeli wypłata jest powiązana z dokumentem do podpisu, każde zdanie o „zrzeczeniu się dalszych roszczeń”, „wyczerpaniu wzajemnych rozliczeń” czy „zaspokojeniu wszelkich pretensji” może zamknąć drogę do pozostałych 86 procent. Przelew bez warunków można przyjąć spokojnie; podpis pod ugodą wymaga analizy.

Dostałeś przelew albo propozycję od banku? Zrób te 5 rzeczy

Nie podpisuj niczego od ręki — zwłaszcza dokumentów z klauzulami o zrzeczeniu się roszczeń lub „pełnym rozliczeniu stron”;
Ustal, co dokładnie bank zwrócił — zażądaj rozliczenia: jakiej pozycji dotyczy kwota i za jaki okres; sama nazwa przelewu to za mało;
Policz pełne roszczenie — dopiero zestawienie zwrotu z wartością całej sankcji pokazuje, czy dostałeś 100%, czy 14%: kalkulator sankcji kredytu darmowego;
Sprawdź pozostałe wady umowy — zwrot odsetek od kosztów zwykle idzie w parze z błędną RRSO i zawyżoną całkowitą kwotą kredytu, a to osobne podstawy sankcji;
Pilnuj terminów — częściowy zwrot nie zatrzymuje rocznego terminu zawitego przy spłaconych umowach ani przedawnienia najstarszych wpłat; bank może grać na czas, Ty nie musisz grać razem z nim.

Bank oddał Ci „swoją” wersję rozliczenia? Sprawdź, ile wynosi Twoja.

Prześlij umowę do skdomat.pl: sztuczna inteligencja wykona wstępną analizę, a prawnicy Kancelarii Sosnowski Adwokaci i Radcowie Prawni bezpłatnie ją zweryfikują — zestawią zwrot zaproponowany przez bank z pełną wartością sankcji, wskażą możliwości odzyskania pieniędzy oraz koszt prowadzenia sprawy.

Bezpłatna analiza: skdomat.pl »
Złóż oświadczenie: oswiadczenieskd.pl »

Kontakt: pln@adwokatjsosnowski.pl  |  kompletny przewodnik po SKD

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Które banki zwracają odsetki od kredytowanych kosztów?

Według publicznie opisywanych przypadków praktykę częściowych zwrotów na etapie reklamacji stosują obecnie m.in. Bank Pekao S.A., Alior Bank i VeloBank. Zakres i warunki bywają różne — każdą propozycję trzeba czytać indywidualnie.

Czy taki zwrot to to samo co sankcja kredytu darmowego?

Nie. Zwrot obejmuje jedną pozycję — odsetki naliczone od skredytowanej prowizji i opłat. Sankcja kredytu darmowego znosi wszystkie koszty kredytu i sprowadza zobowiązanie do samego kapitału; w opisanej sprawie różnica to ponad 133 tys. zł.

Czy przyjęcie przelewu od banku zamyka mi drogę do pełnej sankcji?

Samo przyjęcie bezwarunkowego przelewu — co do zasady nie. Ryzyko powstaje przy podpisywaniu dokumentów: klauzule o zrzeczeniu się roszczeń lub pełnym rozliczeniu stron mogą zamknąć dalsze żądania. Dlatego nic nie podpisuj bez analizy treści.

Dlaczego bank oddaje pieniądze sam z siebie?

Po wyroku TSUE C-744/24 obrona odsetek naliczanych od kredytowanych kosztów stała się bardzo trudna. Oddając tę pozycję, bank zamyka najsłabszy punkt swojej obrony niewielkim kosztem — i liczy, że część klientów nie upomni się o resztę.

Czy to, że bank oddał odsetki, pomaga w sprawie o pełną sankcję?

Może pomagać: zwrot pośrednio potwierdza, że umowa zawierała wadliwą konstrukcję kosztów, a uznanie roszczenia wywołuje skutki w sferze przedawnienia co do kwoty uznanej. O pozostałe elementy — błędną RRSO czy zawyżoną całkowitą kwotę kredytu — spór toczy się jednak dalej i wymaga własnej argumentacji.

Ile jest obecnie reklamacji i pozwów o sankcję kredytu darmowego?

Według danych ZBP na koniec marca 2026 r. banki otrzymały łącznie 104 704 reklamacji dotyczących SKD, a liczba pozwów wzrosła do 27 241, z czego 23 142 sprawy były w toku. Od kwietniowego wyroku TSUE doszło około 6,6 tys. nowych reklamacji.

Czy nowa ustawa może ograniczyć sankcję do takiego „zwrotu nadwyżki”?

Trwają prace legislacyjne, w których rozważane jest miarkowanie sankcji; ich wynik nie jest przesądzony. Właśnie dlatego bezpieczniej dochodzić roszczeń pod rządami obecnych przepisów, niż czekać na kształt przyszłych.

Stan prawny na 22 lipca 2026 r.

Artykuł uwzględnia ustawę o kredycie konsumenckim (m.in. art. 3, art. 30, art. 45) oraz wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 r. (C-744/24). Dane o liczbie reklamacji (104 704 na koniec marca 2026 r.), pozwów (27 241, w toku 23 142), orzeczeń po wyroku TSUE (ok. 1,5 tys., blisko 80 proc. korzystnych dla banków) oraz wypowiedzi wiceprezeski ZBP Agnieszki Wachnickiej pochodzą z depeszy PAP Biznes z 21 lipca 2026 r.; informacja o korekcie przychodu odsetkowego Alior Banku (96,5 mln zł w II kw.) — z komunikatu banku przywołanego w tej samej depeszy; ocena wpływu SKD na stabilność sektora — z czerwcowego raportu NBP o stabilności systemu finansowego. Kwoty i okoliczności sprawy VeloBanku podano za publicznymi komunikatami; redakcja nie weryfikowała dokumentów źródłowych tej sprawy. Informacje o praktyce Banku Pekao S.A. i Alior Banku pochodzą z publicznie opisywanych przypadków częściowego uznawania reklamacji. Wymienienie banków nie stanowi oceny, że wszystkie ich umowy naruszają prawo — o zasadności roszczeń rozstrzyga treść konkretnej umowy i ocena sądu. Fragmenty oznaczone jako ocena autora lub redakcji stanowią komentarz, w tym hipotezę dotyczącą możliwych motywacji sektora, i nie są twierdzeniem o faktach. Sankcja kredytu darmowego nie jest rozstrzygnięciem automatycznym, a orzecznictwo bywa rozbieżne. Trwają prace nad zmianą przepisów o kredycie konsumenckim. Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *